piątek, 8 kwietnia 2011

ostatki

Prawie zawsze na rolce robię klatkę,dwie, które ni cholery nie pasują do całej reszty.
Do niczego się tego przypiąć nie da.
Z niczym połączyć w jakąś sensowną całość.

Takie odrzuty od całości. Jakby całość była warta uwagi.

Takie nic, takie parę klatek, takie coś czyli nico.

Jedynie do matki śmietnikowej czuję jakiś fotograficzny sentyment.





3 komentarze:

  1. ja tak mam z dwiema ostatnimi klatkami zawsze

    OdpowiedzUsuń
  2. dobrze wiedzieć,że nie jestem osamotniony :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam problem z pierwszymi 10-ma, potem jakoś idzie ;)...

    OdpowiedzUsuń